Komisja Europejska sprawdziła, ilu nie-obywateli Unii Europejskiej w ubiegłym roku otrzymało pozwolenie na przynajmniej 30 dniowy pobyt w 28 krajach Wspólnoty. Łącznie takich osób było 2,3 miliona, czyli mniej niż 0,5 procent całej populacji Unii. Który kraj wybierali najczęściej przyjezdni?
Na pierwszym miejscu znalazła się Wielka Brytania - przyjęła i, co najważniejsze, zalegalizowała pobyt 568 tysięcy osób spoza Unii Europejskiej. To więcej niż w jakimkolwiek innym kraju UE. Jak wyliczyły brytyjskie dzienniki to oznacza, że co minutę jeden migrant staje się legalnym mieszkańcem Wysp.
Brytyjskie media przytaczają również dane własnych urzędów, z których wynika, że więcej pozwoleń otrzymali szukający azylu i ofiary handlu ludźmi niż studenci. Na próżno jednak szukać tych danych w raporcie Komisji - ogranicza się on jedynie do ogólnych stwierdzeń, że również co trzeci jako powód podaje po prostu "inne". A jak sami unijni urzędnicy stwierdzili - w tej grupie znajdziemy między innymi dyplomatów, czy... podróżujących emerytów.
Identyczna liczba osób podaje względy ekonomiczne lub edukacyjne, choć konserwatywne brytyjskie dzienniki nie wyciągają tych danych na wierzch. Brytyjskie media wykorzystują raport, by udowodnić trudną pozycję Wielkiej Brytanii i uzasadnić niechęć do przyjmowania imigrantów - nie uwzględniają jednak, że - jak wynika ze statystyk - czołówkę przyjezdnych stanowią Amerykanie, Chińczycy i Hindusi.